długość 445 mm, 44 części.
K-141 Kursk – rosyjski atomowy okręt podwodny projektu 949 (w kodzie NATO Oscar II) przeznaczony do zwalczania jednostek nawodnych i przenoszenia pocisków rakietowych dalekiego zasięgu.
Budowę "Kurska" rozpoczęto w Siewierodwińsku koło Archangielska w 1992 roku i oficjalnie ukończono w grudniu 1994 roku. Okręt należał do klasy Oscar II, określanej jako niezatapialna ze względu na podwójne poszycie kadłuba. Zewnętrzna warstwa zrobiona jest ze stali o wysokiej zawartości niklu i chromu. Taki stop jest odporny na korozję i ma słabe właściwości magnetyczne, co utrudnia wykrycie go przez inne jednostki. Wewnętrzna warstwa wykonana jest z 5-centymetrowej grubości stali.
"Kursk" został wcielony do rosyjskiej Floty Północnej. W 1999 roku, pod dowództwem kapitana Giennadija Laczyna, "Kursk" wykonał bardzo trudną misję na Morzu Śródziemnym - przedostał się niezauważony przez silnie strzeżoną Cieśninę Gibraltarską i śledził poczynania Szóstej Floty USA podczas wojny w Jugosławii.
"Kursk" zatonął podczas wielkich letnich manewrów Floty Północnej na Morzu Barentsa, w których uczestniczyło około 30 jednostek. Jego rola miała polegać na odpaleniu dwóch torped ćwiczebnych - w tym prawdopodobnie torpedy 298A PV kalibru 650 mm, która do zasilania napędu wykorzystuje stężony nadtlenek wodoru tzw HTP i naftę. Prawdopodobnie to wyciek nadtlenku wodoru spowodował 12 sierpnia 2000 o 11:28 czasu moskiewskiego, eksplozję o sile 100 kilogramów trotylu, która wywołała wstrząs o sile 1,5 stopnia w skali Richtera.
Wodoszczelne grodzie rozdzielające przedział torpedowy od reszty okrętu były wtedy otwarte, przez co wybuch rozprzestrzenił się na dwa pierwsze z dziewięciu przedziałów okrętu zabijając siedmiu i raniąc, bądź ogłuszając 36 marynarzy.
23 marynarzy pracujących w przedziałach od szóstego do dziewiątego ocalało i zgromadziło się w dziewiątym przedziale czekając na pomoc. Ponieważ reaktory atomowe samoczynnie się wyłączyły, a akumulatorowe zasilanie awaryjne wkrótce się wyczerpało, ludzie pozostawali w całkowitych ciemnościach i z coraz mniejszą ilością tlenu. Być może mieli szansę wydostać się na powierzchnię przez właz ewakuacyjny, jednak było to bardzo ryzykowne.
Nie wiadomo, jak długo żyli uwięzieni ludzie - według niektórych teorii zginęli bardzo szybko, według innych przetrwali kilka dni. Mogłyby o tym świadczyć odnalezione przy nich po wydobyciu wraku chemiczne zestawy służące do oczyszczania powietrza z dwutlenku węgla i wzbogacania go w tlen. Prawdopodobnie pożar wywołany zamoczeniem takiego zestawu stał się ostateczną przyczyną śmierci ocalałych z wybuchu marynarzy.
|